o wydarzeniach na Ukrainie i polityce Lecha Kaczyńskiego…

Pamiętam wcale nieodległy czas, kiedy „resortowe dzieci” wypytywały nas na łamach i ekranach zatrudniających ich wszelkich blagierskich publikatorów o powody obecności Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. Ileż to było kpin i prześmiewczych uwag, związanych z angażowaniem się ś.p. Prezydenta w konflikt przedstawiany jako niedotyczący nas, geograficznie odległy i obojętny przeciętnemu Polakowi…

Oto dziś, gdy Rosja okiełznała już swego gruzińskiego sąsiada, gdy w sposób zupełnie już nieskrywany i oczywisty przyznaje się przez szereg swoich poczynań do udziału w zamachu na polskiego Prezydenta, zresztą wespół z polskimi sojusznikami, z dużą dozą śmiałości i odpowiedzialności można powiedzieć, że proweniencji WSI i jemu podobnych razwiedek, działających wciąż legalnie na terytorium goszczącej ich III RP, gdy ta Rosja ugrała wreszcie wszystko co było tylko możliwe w Syrii, zachęcona łatwymi sukcesami, postanowiła wariant gruziński przeprowadzić na Ukrainie. Chcąc ratować własną skórę, pręży się więc rząd na czele z ministrem Sikorskim, wygrażającym przy okazji śmiercią Majdańskiej opozycji nad tym, co by tu zrobić, żeby uniknąć realizowanego przez Moskwę ukraińskiego scenariusza na terytorium Polski. Zapewne z pobieżnego oglądu mapy politycznej Europy, różnej maści pętakom, przyszło jednak wreszcie do głowy, że Polska jako następna w kolejności, łatwo może paść ofiarą rosyjskich prowokacji, zwłaszcza w razie dalszego niekorzystnego rozwoju wydarzeń na Ukrainie. Setki tysięcy a nie można wykluczyć, że idąca w miliony liczba nie tyle uchodźców co uciekinierów, stająca na granicy Ukrainy z Polską, pozbawionej de facto naturalnych przeszkód, przewróciłaby ład, przedstawiany nam dotychczas jako wartość dla której należało zrezygnować z dociekań o przyczyny śmierci najwyższego organu państwa polskiego. Ktoś może oskarżyć mnie o czarnowidztwo ale z łatwością potrafię sobie wyobrazić, by w perspektywie dwu dekad, Rosja zdecydowała się odłączyć część terytorium Polski, zapewne to bogate we wciąż poszukiwane złoża łupkowe, być może wykorzystując do tego jednostki zgromadzone w obwodzie kaliningradzkim. Przy mentalności obecnych rządców państwa polskiego obawiam się, że obrona granic sprowadzałaby się wyłącznie do ćwierkań ministra Sikorskiego na twitterze. W ten sposób, pozbawiając Polski w praktyce niepodległości, wywołanoby permanentny konflikt z Polakami, po wielu latach przedstawiony wreszcie światu (na tej samej zasadzie na jakiej przedstawiana jest teraz przez Niemców II wojna światowa i Holocaust, będący ponoć polskim wkładem w wojenną historię) jako przez Polaków sprowokowany, tym samym uprawniający dalsze szykany… Obawiam się, że w przed scenariuszem tym, chroni nas jedynie, wciąż względnie korzystna sytuacja polityczna w Europie, a szczególnie w Niemczech. Zapewnie nie potrwa ona w nieskończoność… Przyglądając się zaś USA na nieszczęście dla Polski wydaje się, że tamtejsza scena polityczna zmieniła się do tego stopnia, że nie jest już żadną zaporą dla realizacji rosyjskiej polityki wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej. Co gorsza, także ze względów kulturowo-rasowo-demograficznych, przetrwanie Partii Republikańskiej w Stanach Zjednoczonych w jej dotychczasowym kształcie może okazać się niemożliwe z powodu rosnącej grupy „pokrzywdzonych” przez – nazwijmy ich umownie – „republikańskich kapitalistów”. Grupa ta głosować będzie wyłącznie „na swoich”, choćby ich odpowiedzialność za postępującą biedę własnych wyborców i permanentne obniżanie rangi państwa w którym żyją były już zupełnie oczywiste…

Tak czy owak, osobiście najbardziej uradowało mnie w tym wszystkim to, że przedstawiające się nam teraz, jako broniące wolnego świata „resortowe dzieci”, ambitnie tworzące medialne fakty i sondażowe słupki, będące determinantem polityki piłkarzy Tuska, uznały obecność Sikorskiego na Ukrainie za pożyteczną. I radości tej nie zgasi ani fakt, że jak donoszą wszelakie media do demonstrantów Berkut strzelał z polskiej amunicji ani fakt, że moskiewscy sojusznicy, przysporzyli sporo korzyści Ukraińcom jedynie nieopatrznie, wyłącznie pozorowanymi działaniami…

Pozostaje przy tym pewien żal, że zmiany w Polsce dokonane po smoleńskim zamachu nie pozwoliły położyć tamy rosyjskiemu imperializmowi w Gruzji, tak jak chciał uczynić to Lech Kaczyński. Przy rozsądnym prowadzeniu konfliktu, do minimum można było ograniczyć ofiary, niwelując przez samo tylko ukształtowanie terenu, przewagę rosyjskiej armii. Obecnie sytuacja wygląda dużo groźniej. Walcząca ogromną ilością ludzi i sprzętu armia rosyjska może być na terytoriach Ukrainy (o Krymie nawet nie wspominając) trudna do powstrzymania i to nawet dla najpotężniejszej armii świata, jeżeli takie się w ogóle znajdą…

Wszystko wskazuje również i na to, że zbliża się kres polityki Tuska i Komorowskiego, sprowadzającej się jedynie do nierobienia niczego i zdobywania sobie przez to wpływów wśród Polaków, zmagających się z codziennością, biedą i specadministracją, wyniszczającymi wszelką inicjatywę, ku uciesze zgnuśniałych włodarzy III RP. Choć to dobry prognostyk, z uwagi na zmieniającą się na niekorzyść sytuację międzynarodową, może okazać się niewystarczający dla odwrócenia niekorzystnych trendów, biernością utrwalonych przez odpowiedzialny za to obecnie urzędujący gabinet…

Na koniec warto nam zwykłym śmiertelnikom zamyślić się nad zapomnianą prawdą, że wszystko ma swój początek ale i kres, także w polityce – a może przede wszystkim w polityce. Warto pamiętać, że masowe mordy Niemców i Rosjan na Polakach to nie jest jakaś historia do której nie ma powrotu, jak wmawiają nam Komorowski i Tusk…

Oby nie przyszło nam przekonać się, że troska czasem tylko o godny pochówek dla zmarłych Rodaków, najwyższych urzędników państwa polskiego, była w istocie troską o nasze własne życia. A niech tam !!! Była troską o poziom tego życia, ciepłe mieszkanie, smaczny obiad czy samochód, brutalnie odebrane na razie setce pomordowanych, tysiącom poranionych w Kijowie lub „tylko” upodlonych polityką Janukowicza Ukraińcom, kto wie czy ciągle nieoczekującym najgorszego…

Choć wpis może się wydawać pesymistyczny wręcz apokaliptyczny zapewniam, że wciąż pozostaję optymistą. Zamieściłem go wyłącznie po to, aby po latach przekonać się, jak bardzo myliłem się w swoich analizach, czego i sobie i wszystkim Czytelnikom bloga życzę… Pozdrawiam Wszystkich…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>