III RP sp. z o.o.

Wielu z nas oglądało zapewne, zaprezentowany w publicznej telewizji film „Nasze matki, nasi ojcowie”. Nie znam wprawdzie odczuć wszystkich telewidzów ale zamiast wczytywać się w mądrości „Wyborczej” nieco nudząc się, postanowiłem podzielić się własnymi. Oczywiście nie chodzi o to, by oceniać film z punktu widzenia niemieckiej racji stanu, bo ta jest doskonale znana i co do zasady zmierza ku rozmydleniu odpowiedzialności, żadnych tam nazistów tylko Niemców, za zbrodnie popełnione przez nich na narodach Europy, wśród nich i na Żydach. Zbrodniarze, względnie teraz już ich dzieci, wyczuli odpowiedni moment przejścia do ideologicznej i medialnej ofensywy, której nie zatrzyma rząd III RP, niezdolny do obrony interesów Polski i jej obywateli. Mieliśmy i mamy tego doskonałe dowody w czasie wypadków smoleńskich, obnażających intencje Tuska, Sikorskiego, Komorowskiego, Kopacz i im podobnych, koncentrujące się na walce o możliwie najsprawniejszą reprezentację niemieckich i rosyjskich interesów w Polsce, celem zapewnienia sobie intratnych posad w efemerycznych ponadnarodowych instytucjach w tym przede wszystkim w komiczniejszej z roku na rok Unii Europejskiej. Trzeba też zaraz powiedzieć, że żadnych „stołków” nie będzie, bo jak to kiedyś powiedział klasyk „Murzyn zrobił swoje” i można z powrotem odesłać go do czworaków. Zapłaty w gotówce również nie będzie, bo w rzeczywistości nie była nawet przewidziana, stąd nie zarezerwowano na nią żadnych środków lub kasowych wakatów.
Tak więc, zaprezentowano polskiemu widzowi film w którym jedna ze scen przedstawia dowódcę oddziału AK, zamykającego w bydlęcym wagonie stłoczonych tam Żydów, wiezionych jak się można domyślać do któregoś z „polskich obozów koncentracyjnych”. Przyglądając się temu obrazowi, zastanawiałem do czego zdolny byłby człowiek, który postąpiłby w ten sposób. Konkluzja jest czytelna. Podobni temu dowódcy- Polacy już na miejscu, czytaj: w obozie, przeprowadzą eksterminację dostarczonego im podludzia, eskortowanego na miejsce kaźni przez polskich partyzantów. Reżysera nie interesuje przy tym fakt, że w okresie który obejmuje scenariusz Polska nie istnieje, bowiem skutecznie została zlikwidowana przez Niemców i Sowietów już we wrześniu 1939 r., najpewniej przy aplauzie tak ciężko doświadczonych bohaterów filmu. Nie ma więc fizycznej możliwości, by jakakolwiek polska instytucja państwowa, organizowała na skalę chciałoby się powiedzieć „przemysłową”, obozy zagłady. Prowadzone były one nieprzypadkowo na terenie Polski, czyli inaczej na tych terenach Europy na których Żydów było najwięcej, głównie z racji swobód i przywilejów, którymi tu się cieszyli. Kto organizował, zakładał i prowadził te obozy jest pytaniem retorycznym na które odpowiedź znał każdy 10-cio latek w Europie aż do czasów, gdy nie pojawił się rząd Tuska i minister Sikorski, „czapkujący” rechoczącym z nich Angeli Merkel i Erice Steinbach. Mordercami byli Niemcy. To oni ponoszą cały ciężar odpowiedzialności za eksterminację Żydów i zbrodnie popełniane na narodach okupowanej Europy. Nie można oczywiście wykluczyć, że do pomocy w zorganizowanym przez siebie ludobójstwie, zaangażowali nazistowskich kolaborantów z różnych krajów okupowanej Europy, niewątpliwie w mnogości pojawiających się w okresie wojny. W niczym to jednak nie obciąża państw i narodów z których kolaboranci ci pochodzili. Gdyby było inaczej wszyscy, tak Niemcy jak i Polacy, musielibyśmy uznać swoją zbiorową odpowiedzialność za odsiadujących w więzieniach obu krajów, dożywotnie wyroki za morderstwa, gwałty czy rozboje. Nikt z nas dobrowolnie nie uzna jednak własnej winy za fakt, że jego sąsiad okazał się przestępcą. Każdy odpowiada w granicach własnych uczynków i własnego zawinienia. Przyjęcie tego rozwiązania, wydaje się nosić cechy zdrowego rozsądku. Sytuacja odmieniłaby się, gdy okazałoby się, że poparcie dla zbrodniarzy sięgnęłoby politycznych salonów – jak to się stało w Niemczech i nigdzie indziej – na których z popełnianych na masową skalę zbrodni, uczyniono by cnotę, obejmując ją państwową i organizacyjną kuratelą.

Niestety nie rozumie tego polski rząd i to byłby optymistyczny scenariusz. Pesymistyczny zakłada, że rozumie doskonale, jednak poświęcił i podporządkował polską rację stanu dla obrony interesów spółki prawa handlowego w którą de facto się przeobraził. Celem tej spółki i jej udziałowców jest załatwianie sobie nawzajem intratnych posad w europejskich instytucjach, rozdawanych tam jako nagrody za „osiągnięcia” w demontażu własnego państwa. Wszystko to w imię „zjednoczonej Europy” (gdzie ja to słyszałem ?). Organizują ją często dokładnie te same osoby, które w nieodległych czasach, świetnie przeze mnie wciąż pamiętanych, jednoczyły Sowietów i skolonizowany przez nich PRL…

Nie dziwmy się więc i nie doszukujmy niczego podejrzanego, kiedy słyszymy z ust rządzących, że „zjednoczona Europa” jest dla nich wielką szansą, bo słowa te wypowiadane są przez przedstawicieli spółki, która w wielu przypadkach naprawdę sprawdziła się i ciągle efektywnie realizuje własne interesy. Przypatrzmy się tylko Panu Buzkowi i jego córce. Zapewne ta sama kariera marzy się Panu Tuskowi i jego córce Kasi już teraz projektującej modowe kolekcje, którymi zachwycają się wpływowe portale internetowe na razie niestety tylko w Polsce, choć mogłyby w całej „zjednoczonej Europie”…

Boję się tylko dnia, kiedy spółka pod nazwą: Rząd III RP sp. z o.o. bez mojej wiedzy, obciążając moje sumienie tak jak ongiś ktoś obciążył sumienia niemieckie, zdecyduje w zaciszu swoich gabinetów o krwawej rozprawie z przeciwnikami politycznymi czy wyznawcami religii jak katolicyzm, stojącej na straży niepoprawnej politycznie normalności, jak się okazało, bardzo silnie zakorzenionej. To ona jest ostatnim bastionem w walce z ideologią, głoszącą likwidację państw, narodów, wolnego handlu, niezależnej przedsiębiorczości, inicjatywy i zastępowania ich dyrektywami komisarzy. Ostatnie wydarzenia, między innymi katastrofa smoleńska po której giną wszelkie ślady, co nie oznacza wymazania pamięci o niej i jej ofiarach, zabójstwo ś. p. Marka Rosiaka w biurze poselskim PIS w Łodzi, zbezczeszczenie Obrazu Jasnogórskiego, coraz częściej powtarzające się napaści na księży i tym podobne wypadki, weszły już do kanonu „ładu” III RP.

My, szeregowi Polacy, dziękujmy Bogu, że mamy wciąż odwagę mówić o okrucieństwach rozwijającego skrzydła systemu i korzystając z demokratycznych instrumentów w postaci wyborów – które miejmy nadzieję, jeszcze nam się ostały, mimo intensywnych szkoleń członków Państwowej Komisji Wyborczej w Moskwie, oczywiście zainteresowanej pogłębianiem chaosu w Europie – powiemy zawczasu rządzącej nami spółce, że czas na jej likwidację i likwidację jej haniebnej polityki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>