sprawiedliwość i obłuda

W ostatnim czasie, świat obiegła wiadomość dotycząca zabicia na terytorium Pakistanu przez amerykańskie służby specjalne niejakiego bin Ladena. Nazwisko to przed zamachami z 11 września 2001 r. w USA nic nie mówiło zapewne przeciętnemu obywatelowi, który dopiero po tym tragicznym dniu mógł dowiedzieć się, że ów bin Laden to przywódca organizacji terrorystycznej al-Kaida, zdolnej – jak się okazuje – jak ongiś Związek Sowiecki, zagrozić bytowi najpotężniejszego państwa świata, którym wciąż pozostają Stany Zjednoczone. W każdym razie po bez mała 10 latach uganiania się za terrorystą, udało się w końcu wymierzyć mu karę, przy okazji omijając skomplikowane procedury prawne, które należałoby uruchomić w przypadku, gdyby niegodziwca żywego przetransportowano na terytorium USA.
Pomijam kwestie winy, odpowiedzialności i kary, chcąc skoncentrować się na emocjach towarzyszących przywódcom większej części krajów skupionych w Radzie Europy, wszech i wobec wyrażających zadowolenie, a w licznych przypadkach i entuzjazm z powodu uśmiercenia największego terrorysty świata, nie wiedzieć czemu, mające ponoć przybliżyć wszystkich do upragnionego końca wojny z terroryzmem. Nie słychać było protestów płynących z organizacji na co dzień tak starannie realizujących swą misję ochrony praw człowieka, którego państwo – jak głoszą – niezależnie od stopnia jego zbrodniczych działań nie ma prawa „zabijać”. W tym konkretnym przypadku, dotyczącym zastosowania tej najwyższej, nieakceptowanej w cywilizowanym świecie kary, jaką jest wymierzona bin Ladenowi kara śmierci, zrobiono wyjątek na który nie może liczyć rodzina zamordowanego Kowalskiego, zabójca którego, często już po niedługim okresie czasu z drwiącym uśmiechem wraca na wolność. Oczywiście można spróbować ów dysonans wyjaśnić skalą zdarzenia na które składa się w jednym przypadku liczba około 2.000 ofiar, zaś w drugim, “skromnie” jeden zamordowany, często biedny i mało znaczący człowiek. W toku procesu możemy przy okazji usłyszeć, że wprawdzie pozostaje on ofiarą, to jednak nie zupełnie niewinną, bo może gdyby zszedł z drogi albo wcześniej serwował się ucieczką, byłoby inaczej, tzn. on żyłby, a oskarżony nie przeżywałby traumy wynikłej z wytoczonego mu procesu, która sama w sobie jest już dość bolesną karą. Skala nie jest jednak dostatecznym wytłumaczeniem. Każdy rozsądnie myślący wie zapewne, że morderca Kowalskiego nie zabił większej liczby osób dlatego, że jest tak dobroduszny ale po prostu z tego powodu, że nie nadarzyła mu się taka sposobność. Gdyby otrzymał komendanturę w jakimś – dziękować Bogu – na dzień dzisiejszy nieistniejącym obozie koncentracyjnym w których chętnie „zatrudniano” jemu podobnych, bin Laden w porównaniu z nim, mógłby wszak okazać się niedużego kalibru zbrodniarzem. O co więc chodzi ? – zastanawiam się. Z całą pewnością sprawa bin Ladena stanowi dar losu, bynajmniej nie tylko z powodu, że nie ma już człowieka, który pozbawił życia tysiące i groził kolejnym tysiącom, co akurat z perspektywy przeciętnego Polaka nie jest jakąś nadzwyczaj przełomową informacją, ale przede wszystkim z powodu, dającej się jak na dłoni rozczytać obłudy instytucji, mieniących się obrońcami i reprezentantami praw człowieka, którym jakże często, tak naiwnie ufamy. Nie ma więc żadnego przypadku i nieporozumienia w tym, że walczy się z karą śmierci wymierzaną sprawcy, który swymi czynami i stopniem winy, sam ściąga na siebie gniew pokrzywdzonych i zwykłych uczciwych ludzi, a z drugiej strony tak ambitnie wspiera się aborcję, która stanowi karę śmierci wymierzaną za zupełną niewinność. Mamy tu do czynienia z niezwykle starannie skalkulowanym interesem. Nakazuje on bezwarunkowo wspierać silnych w realizacji ich celów, które im intratniejsze tym silniej namaszczane są jako sprawiedliwe i dobre. Nagrodą za prawidłową postawę będzie synekura nie tylko dla siebie ale i bliższej bądź dalszej rodziny w kolejnej powstającej organizacji „praw człowieka”. Głęboko wierzę w to, że na dłuższą metę, organizacje te przegrają, razem z ich członkami i fałszywymi wartościami, których strzegą, zwykle wyłącznie dla swoich korzyści …

Leave a Reply

Your email address will not be published.